jackie76 John Deacon

Rodzina Królewska Jana

Część trzecia wywiadu „Jackie” na temat Queen – John Deacon.

„Jackie” 10 kwiecień 1976 r.

tłumaczenie: Rory Eleanor
Z jakiś powodów basista jest często najcichszym członkiem zespołu, co z pewnością jest prawdą w przypadku Johna Deacona. Jest on najbardziej tajemniczym członkiem Queen i jak dotąd najtrudniejszym do poznania.

Jest taka jedna opowieść, którą pozostali członkowie grupy lubią o nim opowiadać, a która dużo o nim mówi. Kiedy zespół ciężko pracował w studio nad drugą płytą, Queen II, John nagle oznajmił, że musi wyjść na kilka godzin – i wyszedł.

Reszta zespołu dalej nagrywała, lekko zniesmaczona zachowaniem Johna, ale jednocześnie niezwykle ciekawa, co takiego ważnego John miał do załatwienia. Potem po południu, kiedy John wrócił, dowiedzieli się, że zdawał egzaminy!

Kilka miesięcy później, kiedy wydano Queen II, John dowiedział się, że nie tylko pomógł grupie nagrać album, który odniósł sukces, ale także zdał swoje egzaminy końcowe i otrzymał stopień naukowy (inżynieria elektryczna) z wyróżnieniem!

To podsumowuje charakter Johna. W jego mózgu dzieje się znacznie więcej, niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Niektórym ludziom wydaje się on oschły i raczej sarkastyczny, lecz kiedy już pozna się go lepiej, można zauważyć, że dzieje się tak przez jego wstydliwość.

„Zdaje się, że jestem najspokojniejszym członkiem zespołu” – powiedział mi John. „Jestem także tym najbardziej konserwatywnym”.

Widać to również poprzez stroje, które John nosi poza sceną.

Reszta zespołu raczej ubiera się charakterystycznie. Ktoś przechodzący ulicą obejrzałby się za nimi, gdyby ich minął!

Lecz Johna pewnie wcale by nie zauważył! On zazwyczaj idzie zgarbiony, w niebieskim sweterku na zamek, jedynie od czasu do czasu spojrzy na swoje włosy i przed wyjściem na scenę je poprawi.

John jest również jedynym członkiem zespołu, który jest żonaty; co więcej – nigdy nie jest szczęśliwszy, niż kiedy siedzi w domu ze swoją żoną Veroniką i synem Robertem. Veronica jest z zawodu nauczycielką, a tych dwoje poznało się za czasu swojego pobytu w college`ach.

Robert ma teraz dziewięć miesięcy i, jeśli wierzyć Johnowi, jest niesamowicie dobrym dzieckiem. A sam John jest poświęcającym się ojcem – co wie każdy, kto widział tych dwoje razem!

„Był już na jednym czy dwóch koncertach” – powiedział John – „i zdaje się, że lubi życie za kulisami. Ma więc wiele ze mnie w tym względzie”.

Domem Johna, Veroniki i Roberta jest miły domek we Wschodnim Londynie.

„Na początku miałem tylko jeden poziom w domu” – powiedział John – „potem jednak przejęliśmy cały dom i sam dokonałem pewnych zmian”.

Jako inżynier, John lubi majsterkować w domu. Zawsze sam buduje jakieś małe gadżety lub przebudowuje coś już istniejącego! Zespół żartuje sobie z niego, mówiąc, że nie potrafi usiedzieć kilku minut przed telewizorem, żeby nie zmienić programu, dostosować koloru czy dostroić czegoś.

„Jak długo John ma jakieś gałki do sterowania lub przyciski do zabawy, jest szczęśliwy!” – powiedział mi kiedyś ze śmiechem Brian May.

Tak jak Roger Taylor, John uwielbia samochody – w obu kontekstach, majsterkowania przy nich i jeżdżenia nimi. Ostatnio obaj przystąpili do wyścigu Brands Hatch All Stars i, ku swej radości, John był pierwszy, a Roger drugi!

„Mój samochód to nic takiego” – powiedział mi John – „to stary Rover, którego mam już od lat. Mimo tego cały czas dobrze działa – sam podkręciłem silnik”!

John także potrafi rozeznać się w szczegółach, a jego zainteresowania, w przeciwieństwie do Freddiego i Briana, nie są artystyczne. To on ma na oku finanse zespołu, a kiedy są w trasie, bez przerwy sprawdza system dźwiękowy. To również on zbudował system monitorów, który uznawany jest za najbardziej wyszukany w Europie.

Dziś oczywiście zespół ma grupę wyspecjalizowanych technicznych, którzy zajmują się sprzętem, lecz zanim zespół Queen stał się wielki, można było często zastać Johna na kolanach ze śrubokrętem, jeśli coś było nie tak!

Lecz chyba najbardziej zaskakujące jest poczucie humoru Johna. Na początku wydaje się on całkiem poważny, lecz w połowie rozmowy okazuje się, że wybucha śmiechem z powodu jakiegoś dziwnego, własnego kawału.

„Chyba moje poczucie humoru jest nieco dziwne” – przyznaje. „Śmieję się z rzeczy, które innym wcale nie wydają się śmieszne. Różne rzeczy mnie śmieszą – lubię na przykład praktyczne dowcipy i lubię chodzić za ludźmi, by zrobić im zdjęcie w najbardziej nieoczekiwanym momencie”.

Największą jednak przyjemność znajduje John w zabawie z synem – co podsumowuje jego podejście do życia. Lubi być w trasie, odwiedzać nowe miasta i grać dla nowej publiczności co noc. Jednak cały ten czas nie może się doczekać, by wrócić do domu – do dwojga ludzi, których kocha najbardziej na świecie.